Jarmark Bożonarodzeniowy – świąteczny czas dla rękodzieła?

Boże Narodzenie jest jednym z najulubieńszych świąt Polaków. Nie bez przyczyny, bo już Adwent przynosi wiele niespodzianek. Jedną z atrakcji tego czasu jest jarmark świąteczny. I o tym chciałbym napisać w tym poście. Powodów jest kilka. Przede wszystkim jarmarki są dobrą okazją do promowania rękodzieła i produktów unikatowych. Interesujące dla mnie jest również rosnące zainteresowanie takimi eventami.

Najstarsze jarmarki Europejskie

Ci zainteresowani tematyką, z pewnością wiedzą, że tradycja jarmarku świątecznego w Polsce jest dość nowa. Stolica organizuje jarmarki od 6 lat. Ale W Europie ten zwyczaj jest praktykowany od 1434 roku. W tym właśnie roku, w Dreźnie odbył się pierwszy jarmark. Obecnie te największe i najsłynniejsze organizowane są we Frankfurcie i Kolonii (około 200 stoisk). Także te w Berlinie, Wiedniu, czy Pradze przyciągają miliony zwiedzających każdego roku. Od kilku lat są atrakcją także w Moskwie i Sankt Petersburgu. Biura turystyczne coraz częściej organizują wycieczki autokarowe po jarmarkach świątecznych w Europie. Biznes więc kwitnie. Ale, czy wszędzie?

 

str2

Jeden z najstarszych jarmarków świątecznych ma miejsce w Strasbourgu. Tu przyjeżdżają turyści nie tylko z Francji, czy okolicznych miast niemieckich, ale też z Hiszpanii, Polski, a także krajów Azjatyckich. Co roku impreza przyciąga rzesze turystów i raczy wszystkich gości wyjątkową, Alzacką (region, w którym leży miasto) atmosferą. W tym roku Strasbourg, nazywany „Stolicą Świąt”, zorganizował aż 8 jarmarków w różnych częściach miasta (łącznie około 300 stoisk). To imponująca liczba, zważywszy, że miasto jest mniejsze od naszego Zakopanego.

Idąc za przykładem zachodnich sąsiadów, również Warszawa ma swoje jarmarki świąteczne. W poprzednich latach, jarmark główny organizowano na Rynku Starego Miasta. W tym roku przeniesiono go pod Dworzec Centralny. Żałuję, że nie zrobiłem zdjęć w poprzednich latach, by można było porównać standardy obu tych miejsc. Tym niemniej zamieszczam zdjęcie z tegorocznego jarmarku.

c1

Stoisko z ozdobami z ceramiki. Centralny Jarmark Bożonarodzeniowy PKP

Moda na jarmarki

Każdego roku w Warszawie przybywa jarmarków. Z pewnością jednym z powodów jest rosnące zainteresowanie produktami ekologicznymi, regionalnymi i rękodzielniczymi. A to one właśnie stanowią sporą część asortymentu jarmarków. Kolejną rzeczą jest dochód, jaki przynoszą te imprezy. Wiadomo, że zarabiają wystawcy, ale z pewnością też miasto. To sprawdza się w innych miastach Europy, gdzie jarmarki świąteczne są doskonałym wabikiem na turystów, a więc też okazją na robienie niezłego biznesu.

W ostatnich latach na sile przybiera również trend organizowania dzielnicowych kiermaszów. W tym roku można było odwiedzić jarmark m.in. na Bielanach, czy Ursynowie (ten ostatni według mnie znacznie bardziej udany, niż Centralny). Ich dodatkowym zadaniem jest angażowanie lokalnych przedsiębiorców i integrowanie mieszkańców.

u1

Ozdoby świąteczne i produkty regionalne. Jarmark Bożonarodzeniowy na Ursynowie

Jarmarki to nie tylko budki ze świątecznymi gadżetami i potrawami. Inicjatywie towarzyszą dodatkowe akcje, np. koncerty kolęd, czy występy artystów. To również atrakcje dla dzieci, np. konkursy i spotkanie z Mikołajem. Tak przynajmniej było na Ursynowie i chyba w Blue City.

Co widziałem w Warszawie

Oficjalna strona Jarmarku Bożonarodzeniowego w Warszawie informowała o 4 lokalizacjach świątecznych bazarków. Na Dworcu Centralnym, gdzie miało pojawić się ok. 30 straganów, na Pl. Wilsona, w CH Blue City i na Bielanach. Ursynów zorganizował, podobnie jak w zeszłym roku, własny dzielnicowy jarmark.

Nie miałem czasu pojechać na każdy z nich. Byłem na Ursynowskim i Centralnym. Co do Centralnego, miałem wielkie oczekiwania, w końcu ogłaszany był tym głównym kiermaszem. Rozczarowanie było mocne. Kilka budek na krzyż, oferta niewielka. Było trochę jedzenia – kapusta i kebab (czemu? nie wiem), buty góralskie i wełniane koce, trochę ceramiki, figurki i akcesoria kuchenne z drewna. Było też stoisko z kolędami… ale w wersji egzotycznej. Ot i tyle z naszego Centralnego Jarmarku Bożonarodzeniowego.

c2

Obuwie, odzież i narzuty z wełny. Centralny Jarmark Bożonarodzeniowy PKP

Ursynów miał nieco szerszą ofertę. Obok motywów góralskich można było zjeść bigos i oscypki z grilla. Niestety także hot-dogi i gofry, bo nie wiedzieć czemu, te muszą być wszędzie i o każdej porze. Ale poza tym były ekologiczne miody, pierniki, ciasta i wędliny. Znalazłem też stoisko z utensyliami kuchennymi, świecami, biżuterią hand made i alkoholami. Na scenie zajęcia dla dzieci, konkursy dla publiczności i koncert w wykonaniu góralskiej kapeli. A tuż niedaleko sceny.. stoisko z kolędami w wersji latino. Ten jarmark pozostawił zdecydowanie lepsze wspomnienia, ale wciąż mi czegoś brakowało..

u2

Ozdoby świąteczne i produkty regionalne. Jarmark Bożonarodzeniowy na Ursynowie

Nastrój, jak z jarmarku

Starsi zapewne doskonale pamiętają tradycyjne bazary, na których można było dostać wszystko: mydło i powidło. Takich miejsc w Warszawie jest już bardzo niewiele. To normalny trend europejski – bazary zastępowane są dyskontami i hipermarketami, względnie firmami rodzinnymi o określonej specjalizacji. Natomiast kilka razy w tygodniu organizowane są bazary, na których często można dostać produkty eko i od lokalnych dostawców. Świeże wędliny, mięso, czasem też ryby i owoce morza. Wreszcie warzywa, owoce, miód i drobne wyroby rękodzielnicze (czapki, szaliki, biżuteria). Jednak, między tradycyjnym Polskim bazarem, a chociażby Francuskim „marché” jest duża różnica. Jaka? U nas na bazarze (o ile nie jest ekobazarem) kupimy taniej. Tam odwrotnie. Różnicę wielu produktów (zwłaszcza tych niespożywczych) widać też w jakości.

WP_000692

Stoisko wpisujące się w trend eko. Świece, miody, akcesoria regionu Alzacja. Jarmark w Strasbourgu

Podobnie jest z jarmarkami świątecznymi. Na tych „bazarach” nie kupimy taniej. To zachodnia, świąteczna wersja popularnych kiermaszów eko, które oferują produkty naturalne, robione ręcznie, lepszej jakości. Założeniem tu jest promowanie właśnie jakości i tradycji oraz wspieranie lokalnych przedsiębiorców produkujących regionalne produkty. Problem w tym, że na jarmarkach w Warszawie było bardzo mało tej naszej Polski. Z jakością niestety też było różnie.

Jarmark Jarmarkowi nierówny

Nastrój jarmarków zależy od miejsca i też od mentalności. Inaczej wygląda jarmark Strasbourski, a inaczej ten Warszawski. Ogólnie panuje atmosfera radości i spokoju, ale nastroje wystawców są nieco inne. Ci pierwsi są energiczni, uśmiechnięci, przyjaźni do odwiedzających. Ci nasi, rodzimi, trochę jakby oklapli. Może to niefortunne porównanie, w końcu u nas jest zimniej, i zdecydowanie krótsza tradycja, więc również mniejsze zainteresowanie i dochody? Z jednej strony oczywiście nikt nie wymaga, by wystawcy chodzili wiecznie uśmiechnięci, jak nakręceni, ale z drugiej jest w tych naszych coś lekko zasmucającego. Nie wiem co to jest, myślę, że może chodzi o podejście do samego jarmarku?

Wiadomo, że sprzedający na jarmarku zarabiają pieniądze, więc w dużym procencie to dla nich spora szansa na biznes i podreperowanie rocznego przychodu. Z drugiej jednak, u Francuzów widać radość (może dlatego, że zarabiają, a może przez to, i ku temu się skłaniam, że zwyczajnie cieszy ich przedświąteczny czas, atmosfera i bezpośrednie spotkanie z klientem).

WP_000664

Stoisko ze świeżo wypiekanym pieczywem. Można podpatrzeć mistrza przy pracy. Jarmark w Strasbourgu.

c3

Stoisko z galanterią skórzaną. Jarmark w Strasbourgu

Jarmarki Świąteczne to dla sprzedawców ze Strasbourga i samego miasta ogromny biznes, ale jednocześnie niepowtarzalna i ciepła atmosfera. I to bez żadnych koncertów i udziwnień. Ot zwyczajne stoiska w świątecznych wioskach, specjalnie postawionych na potrzeby jarmarku. Ludzie spontanicznie składają sobie życzenia, które nie są jedynie wymuszonym „Wesołych Świąt”. U nas tej swobody i lekkości trochę brakuje. Z pewnością też kultura i stosunek klientów wpływa na atmosferę świątecznych jarmarków.

Tak, kultura podejścia do klienta i kultura kupowania, to osobny temat, który pewnie będę kiedyś chciał poruszyć.

Słowo o handmade

Wracając jeszcze do handmade. W Warszawie widziałem wyroby z filcu, kolczyki z koralików i piórek, rękawiczki skórzane i góralskie papucie. Dziwię się, czemu na naszych targach tak mało nas – naszej tradycji i wyrobów. A przecież jest tylu zdolnych artystów, którzy robią nietypowe rzeczy. Nasza tradycja to przecież nie tylko oscypek, kapcie góralskie i kapusta.

Na Ursynowie było jedno stoisko z produktami o motywie ludowym. Łowickie kubeczki, serwetki, korale. Niewielki wycinek tego, co oferowane jest turystom na Starym Mieście. Czy tylko na tyle nas stać? Nie chcę tu generalizować, bo nie znam statystyk odwiedzin. Jednak, gdy ja zaglądałem na te dwa targi (jeden z nich kilka razy), zainteresowanie było naprawdę niewielkie.

u4

Wyroby z filcu, czapki i szaliki. Jarmark Bożonarodzeniowy na Ursynowie

u3

Nuta folkloru – akcesoria łowickie.  Jarmark Bożonarodzeniowy na Ursynowie

Wspominając zeszłoroczny i obecny jarmark w Strasbourgu, pamiętam mnóstwo ludzi, kolejki i naprawdę sporo towaru, także z rękodzieła, np: skórzane torebki, saszetki i pokrowce, skórzane podkłady na biurko, notesy i inne akcesoria. Z łatwością można było dostać ręcznie malowane świeczniki i ceramikę, no i biżuterię, znacznie wykraczającą ponad standardy koralików.

WP_000737

Ozdoby świąteczne. Jarmark w Strasbourgu

WP_000740

Wyroby skórzane. Jarmark w Strasbourgu

WP_000742

Skórzane akcesoria i galanteria biurowa. Jarmark w Strasbourgu

WP_000746

Ceramika użytkowa z motywami ludowymi. Jarmark w Strasbourgu

WP_000760

Wyroby skórzane. Jarmark w Strasbourgu

WP_000761

Bransoletki ze skóry i eko skóry. Jarmark w Strasbourgu

Były też czapki, apaszki i inne dodatki, niejednokrotnie ze skórzanymi wstawkami. Oczywiście widziałem też mnóstwo typowych gadżetów-bzdetów: śpiewający mikołaje, gadające bałwanki, czy migoczące gwiazdki. Więc wcale nie jest tak, że ten w Strasbourgu jest tylko super, a w Warszawie – zupełnie beznadziejny. Faktem jednak jest, że produktów, także tych kaletniczych jest w świątecznej Francji o wiele więcej, a atmosfera Świąt i biznesu, znacznie odbiega od naszej.

W Strasbourgu jarmarki działają do 31 grudnia, a zainteresowanie ozdobami świątecznymi nie słabnie nawet po Bożym Narodzeniu. Na czas od Adwentu do Sylwestra, całe miasto zamienia się w wielką świąteczną wioskę, co na sam koniec chcę wam pokazać na kilku zdjęciach. 

miasto4

miasto3

miasto2

WP_000725

WP_000671a

WP_000728

WP_000716

Jeśli macie refleksje związane z którymś z Europejskich jarmarków (również tych z Warszawy, czy innych naszych miast), podzielcie się ze mną, zostawiając komentarz pod tym wpisem.