Dokąd zmierzamy? Krótka refleksja na zakończenie 2014 roku

W zeszłym roku w ramach świątecznego podsumowania pisałem o Bożonarodzeniowych marketach w Polsce i za granicą. Tym razem chcę podzielić się z wami moimi refleksjami z 2014 roku, który minął błyskawicznie, ale przyniósł wiele istotnych przemyśleń – tych prywatnych i zawodowych.

Chciałbym tu przedstawić również moje spojrzenie na aktualną sytuację w sektorze produkcji, w relacjach z klientami i ogólnie przyjętej polityce wspierania krajowych przedsiębiorców. Liczę na to, że za parę lat będziemy mogli ocenić jak zmieniło się to, co widzę dzisiaj i w którą stronę podąży nasza gospodarka ze swoimi tendencjami rynkowymi. Zapraszam do artykułu i włączenia się do dyskusji za pomocą komentarzy!

Czy w Polsce opłaca się produkować?

Marzeniem każdego przedsiębiorcy jest gospodarcze Eldorado – gdzie jest mnóstwo klientów, duży popyt na towary i usługi, przyjazny system podatkowy i … rząd, który tworzy ustawy sprzyjające nowym i prosperującym firmom. Niestety taki stan rzeczy jest Utopią – nie tylko u nas, ale właściwie w każdym kraju. Mimo to w dalszym ciągu można starać się dążyć do osiągnięcia przynajmniej częściowego ideału. Wierzę, że ta doskonałość może być bliżej nas, ale do tego potrzebne są konkretne działania i wyważona polityka.

Wiele osób mówi, że w Polsce nie opłaca się zakładać biznesu. Cóż, trudno nie zgodzić się z tym, że prowadzenie firmy w naszym kraju nie należy do najłatwiejszych. Przyczyną jest nie tylko mało przyjazny system podatkowy, wysokie ceny i ogólny światowy kryzys. Problemem jest również ślepy zapęd, który sprawia, że producenci dają się porwać rwącemu nurtowi, by produkować więcej, szybciej i taniej. Niewiele osób wie, ale produkowanie w Polsce to naprawdę ciężka praca – wysokie koszty (często nieporównywalnie większe niż wpływy ze sprzedaży), brak realnych ścieżek rozwoju (na skutek nieprzychylnej polityki rządu) i niewiele sektorów, w których realnie da się zarobić.

Nie zrozumcie mnie źle. Tu nie chodzi o to, by zarabiać kosztem klientów i zbijać nie wiadomo jakie kokosy. Chodzi o zarobek w formie czysto podstawowej – by utrzymać firmę, inwestować w pracowników, materiały oraz by się rozwijać.

Niestety widać coraz wyraźniej, że w Polsce najbardziej warto mieć urzędową posadę. Mimo zapewnień o reformach korzystnych dla przedsiębiorców przybywa nam urzędników i kontroli, a realnych zmian i obiecanych korzyści jest jak na lekarstwo. Przez to relacje produkcyjne i biznesowe w naszym kraju muszą być nastawione na przetrwanie, błyskawiczne reagowanie na wydarzenia i maksymalne negocjowanie cen.

Europa patrzy na Polskę

Szkoda, że tak wiele czynników nam nie sprzyja, ale może sytuacja nie jest beznadziejna. Kryzys w Stanach Zjednoczonych odbił się na gospodarczej i finansowej kondycji Europy. Za Europą w kryzys weszliśmy również my. Teraz świat powoli podnosi się z gospodarczego dołka. Najpierw USA, za nimi powoli Europa i za nią znów my. Ale kryzys przyniósł nam również coś pozytywnego.

O dziwo trudna dla całej Europy sytuacja stworzyła niszę, w którą my możemy się idealnie wpasować. Wielu klientów europejskich zaczęło kierować uwagę na duże możliwości produkcyjne Polski. U nas produkuje się taniej (i w przeciwieństwie do rynków azjatyckich, także) z zachowaniem wysokiej jakości. Tak pojętą produkcję doceniają zagraniczne firmy, które szukają u nas możliwości rozwoju i nawiązania relacji biznesowych z producentami. Także Polacy mieszkający za granicą często rekomendują rodzime produkty i firmy. Dla naszej polskiej marki to duży plus i szansa wypracowania stabilnej pozycji na rynku europejskim i światowym.

Od dawna nikogo nie dziwi już, że w naszym kraju realne ożywienie gospodarcze pojawia się zrywami, wraz z docierającymi do nas dotacjami europejskimi. Pozostaje jednak pytanie na ile będziemy w stanie wykorzystać fundusze, istniejący potencjał i niszę. Na tę chwilę polityka rządowa wciąż za bardzo koncentruje się na imporcie powodującym przesyt rynku tanimi materiałami. Rodzimi producenci pozostają niedocenieni, niedofinansowani i bez realnego wsparcia dla ich produkcji. W tej materii chciałbym, by wiele się zmieniło. To nasza jedyna szansa, by zachować krajowe wyroby i pracować nad polską marką.

Sytuacja na rynku wewnętrznym

Rynek wewnętrzny jest w rzeczywistości bardzo zawężony. Produkcja nie zawsze się opłaca, a szczególnie w sytuacji, gdy przeznaczona jest na krajowy rynek zbytu. Dla mnie osobiście to bardzo smutne, że często rozwój i istnienie wielu firm zależy od dotacji – nie rządowych, lecz europejskich. Polski rząd nie ma (a może raczej nie chce mieć) pieniędzy dla rodzimych producentów. To gorzka prawda, którą wielu przedsiębiorców odczuło na własnej skórze. Ale brak funduszy to nie tylko bolączka producentów. Odczuwają to również inne firmy, np. zaopatrujące się u wytwórców.

Tu pojawia się kolejny problem. Firmy szukają oszczędności, ale jednocześnie mają coraz większe wymagania. Najlepiej, by z każdym sezonem podwyższać jakość i jednocześnie obniżać cenę. Takie oczekiwania są naprawdę mało realne. Firmy produkcyjne są w trudnej sytuacji – z jednej strony nie dostają wsparcia, czy zabezpieczenia od rządu, a z drugiej muszą walczyć z konkurencją, rosnącymi kosztami produkcji i wymaganiami klientów, by płacić jak najmniej.

Kolejnym symptomem jest praca na akord. Produkcja w tej chwili pracuje zrywami – według zamówień klienta. Zamawiający często uaktywniają się w najmniej oczekiwanym momencie. Takie masowe zamówienia spływają niekoniecznie w okresie świąt, czy ważnych wydarzeń. W tym roku np. w marcu mieliśmy ogromną liczbę zamówień, którą normalnie przerabia się w ciągu 3 miesięcy. Możliwe, że na taki stan rzeczy wpływa koniunktura, otrzymywane dotacje i wydarzenia polityczne.

Co zauważyłem w swojej firmie, a co uważam za symptomatyczne, to brak dużych zamówień. W przeciwieństwie do wcześniejszych lat, firmy wolą zamawiać mniej z obawy, że zostanie im nadwyżka materiałów. Wolą np. za pół roku domówić produkty, których im zabrakło, niż zdecydować się na większe zamówienie. W mojej firmie takie opcje są możliwe, z uwagi na to, że przechowujemy projekty każdego klienta i zawsze możemy dorobić to, czego potrzebuje. To jednak zajmuje również trochę czasu i niestety nie przynosi zbyt wielkich wpływów. Tymczasem pracownikom trzeba dawać pensję każdego miesiąca – podobnie jak opłacać składki i rachunki.

Czego nie wie klient

Miesiące, w których doświadczamy zrywu i lawinowych zamówień od klientów są ogromnie pracowite i wymagające dla całej firmy, ale przynoszą zysk. Doświadczeni producenci wiedzą jednak, że po zrywie może przyjść czas posuchy – miesiąc, a nawet dwa, czy trzy, gdy klienci nie będą zamawiać niczego. Tu przydaje się dobre planowanie, cierpliwość i skuteczny marketing.

Czasem zdarza się też, że masa zamówień nie przekłada się na duże zyski. Jak to możliwe? Otóż dopiero z końcem roku można zweryfikować ile firm, które złożyło zamówienie jest faktycznie wypłacalnych i uiści w terminie (lub w ogóle) opłatę za wykonaną usługę. Dlatego producenci nie raz muszą zaglądać do Krajowego Rejestru Długów, by sprawdzać ilu płatności mogą się nie doczekać. Nieregulowane w terminie płatności to dla producentów często zamknięcie drzwi do rozwoju – przecież za darmo nie sposób zamawiać materiały, serwisować maszyny i utrzymywać pracowników. To stresujący fakt, z którym boryka się niemal każdy producent.

O czym jeszcze nie wiedzą klienci? O tym, że koszty organizacji produkcji często przewyższają to, co się daje klientowi. Zamawiający widzą produkt końcowy i często dziwią się, że użycie jakiegoś surowca kosztuje więcej. Nie wiedzą jednak, że surowców zazwyczaj nie kupuje się na sztuki. Dlatego w niektórych sytuacjach zamówienie 2 podkładów, czy 5 organizerów z nietypowych i trudno dostępnych materiałów może być nieopłacalne. Wiele nici i tkanin kupuje się w większych partiach. Producenci mają więc wybór – zamówić kosztowny pakiet lub nie zamówić w ogóle. W sytuacji kupienia całej paczki przy niewielkim zamówieniu od klienta producent zostaje z nadwyżką surowca, która może zostać niewykorzystana. To oczywiście generuje straty. Oczywiście można by obciążyć klienta kosztami całego pakietu, ale istnieje ryzyko, że w takiej sytuacji klient poszuka innego producenta, który wykona produkt taniej, ale z gorszych materiałów.

Okres przedświąteczny i końcówka 2014 roku

Nieświadomość klientów nie jest efektem ignorancji, lecz fachowej rzeczywistości. Każda firma rządzi się swoimi prawami i ma inną sytuację. Agencja reklamowa, czy kancelaria prawna nie zrozumie więc producenta galanterii biurowej, bo po prostu nie funkcjonuje w jego rzeczywistości.

To, co wydaje się wspólne i postępujące z roku na rok to tzw. świąteczna gorączka. Wiele firm czeka z zamówieniami na sam koniec roku – bo np. łatwiej wtedy zadysponować pozostałymi środkami finansowymi. Jak wspominałem taki zryw jest bardzo wymagający dla producentów, którzy muszą w bardzo krótkim czasie wyprodukować produkty, które normalnie robią w 2 miesiące lub więcej. Najlepiej te problem widać w firmach zajmujących się produkcją kalendarzy. Ale warto pamiętać, że Święta i koniec roku to trudny czas dla każdego wytwórcy.

Zrywy spowodowane są również tym, że wielu pracowników kontaktujących się z producentami nie ma kompetencji decyzyjnych. Zbierają materiały i oferty, po czym przekazują je dalej do przełożonego. W rezultacie zdarza się, że korespondencja trwa nawet 2 miesiące i jej rozwiązanie przypada na najbardziej intensywny czas końca roku. Firmy mają czas na to, by wybierać, przebierać i kilkukrotnie zmieniać projekt. Nie zdają sobie jednak sprawy, że dla producenta to ogromne obciążenie.

Problemem są również nagłe zmiany zamówienia, wprowadzanie modyfikacji do projektów na ostatnią chwilę – gdy produkcja już została rozpoczęta. W takich sytuacjach kłopot ma producent, który musi spisać na straty część wyprodukowanych, a nie spełniających wymagań produktów. Ale stratny jest też klient, bo w takich sytuacjach producent obciąża zamawiającego kosztami przeróbek. Ja, jako producent wolałbym nie obciążać klientów dodatkowymi kosztami, ale też równocześnie nie marnować materiałów, które trzeba będzie wyrzucić, nawet jeżeli klient za nie zapłaci.

Co przyniesie przyszłość i w co chcę inwestować

W kończącym się już roku jeszcze bardziej doceniłem jak wielką siłą jest zgrany i doświadczony zespół. Bez ludzi, którzy mają fach w ręku i prawdziwą pasję do produkcji naprawdę trudno zajść daleko i utrzymać się na rynku. Chciałbym, by przybywało nam w Polsce fachowców, by mogli się oni rozwijać i wspierać naszą krajową produkcję.

Jak wspomniałem niewielkie zamówienia są niemałym obciążeniem, ale też dużym wyzwaniem, z którym ja i mój zespół chcemy się zmierzyć. W tym widzimy również duży potencjał i szansę dla naszej firmy. W przyszłości w ramach pojedynczych i niskonakładowych zamówień chcemy koncentrować się na produkcji handmade. Myślą przewodnią będzie indywidualizm – akcesoria tematyczne, z pomysłem, w krótkich seriach, pod konkretnego zamawiającego. Coraz częściej widzę, że tego szukają i potrzebują klienci. Nie możemy się doczekać tych projektów. Jestem pewny, że wyniesie to GAMĘ i nasze produkty na nowy poziom.

Nowoczesna personalizowana fotoksiążka – czym jest i jak powstaje

Od kilku lat fotoalbumy znów zyskują na popularności. Oczywiście w zmienionej, bardziej nowoczesnej odsłonie. Na rynku jest coraz więcej ofert różnych fotoksiążek i fotoalbumów. Wiele firm oferuje tanie produkty (wyłącznie z drukowanymi zdjęciami z drukarek laserowych). Tymczasem prawdziwy fotoalbum jest czymś innym. Właściwie niewielu klientów wie co to jest. Dlatego postanowiłem o tym napisać. Widzę w tym produkcie ogromny potencjał i przyszłość. Dlaczego? Bo jest to akcesorium całkowicie personalizowane. W internecie można znaleźć krótkie prezentacje w stylu „jak to jest zrobione”. Chcę, by mój tekst był czymś więcej. Zależy mi, by stanowił nie tylko ciekawostkę, ale też konkretną pomoc dla każdego, kto postanowi zamówić ekskluzywną fotoksięgę. Zapraszam do lektury!

FotoalbumNr2__0008

Czym jest fotoksiążka i do czego służy

Wielu klientów i samych producentów używa zamiennie nazw „fotoksiążka” i „fotoalbum”. Dlaczego? Ponieważ nie zostało to jednoznacznie rozgraniczone. Postaram się wskazać różnice, które – moim zdaniem – cechują te dwa wyroby. „Fotoksiążki” (w swej podstawowej wersji) są produktami drukowanymi (na przemysłowych maszynach) i zszywanymi nićmi. Na rynku działa kilka wiodących firm z branży fotousług, które oferują taki produkt. Firmy te mają swoją sieć sprzedaży w placówkach (najczęściej) znajdujących się w centrach handlowych. „Fotoalbumy” to pojęcie szersze, obejmujące także albumy tradycyjne na wklejane lub wkładane fotografie. Nowoczesne fotoksięgi (z wyższej półki) wzorują się na fotoalbumach – są klejone termicznie i całkowicie rozkładalne. Tak więc, „fotoksiążka” – może oznaczać dwa różne wyroby. W pierwszym przypadku powinna się nazywać „fotoksiążką drukowaną”, a w drugim – „fotoksiążką ekskluzywną”. I waśnie na tym drugim chcę się skoncentrować.

Podstawową cechą ekskluzywnych fotoksiążek są zdjęcia naświetlane na papierze światłoczułym (nie drukowane). To daje piękną głębię kolorów, błysk (którego żaden druk nie odwzoruje) i większą trwałość. Drugą zaletą jest fakt, że klient może sam zaprojektować swoją fotoksięgę i ma ogromny wpływ na jej wygląd. Sam staje się projektantem i nie jest skazany wyłącznie na gust grafika, czy fotografa. Trzecią zaletą jest możliwość pełnej personalizacji okładki (znacznie większa, niż w przypadku fotoksiążek drukowanych).

Warto nadmienić jeszcze, że zdjęcia z laboratorium przetrwają dużej niż drukowane pliki cyfrowe, a już na pewno będą bardziej dostępne niż zapis cyfrowy na różnych nośnikach (które, na skutek intensywnego postępu technicznego, są szybko wycofywane i zastępowane innymi, co sprawia, że trzeba przenosić dane). Warto też dodać, że istnieją fotoksiążki ekskluzywne drukowane na ploterach atramentowych (EPSON, CANON). Ich zaletą, w przypadku najwyższych modeli, jest najlepsza dokładność odwzorowania barw i szczegółów. Wadą jest jednak mniejsza odporność na uszkodzenia mechaniczne (przetarcia, zarysowania), niż w przypadku zdjęć z fotolabów. Dlatego fotoksiążki ekskluzywne ze zdjęciami na papierze światłoczułym uważam za optymalny wybór.

W mojej pracowni używamy papierów dwóch wiodących marek: Fuji i Kodak. W zależności od gustu, klient może wybrać papier w różnym wykończeniu: mat, błysk i papiery strukturalne (np. perła, satyna, czy metalic). Satyna ma ciekawą strukturę delikatnego płócienka, zaś metalic jest najbardziej błyszczący (obecnie niezwykle modny i bardzo często wybierany przez klientów – mimo nieco wyższej ceny).

Fotoksięgi mogą mieć różną wielkość i liczbę stron. Na ich wyprodukowanie potrzeba minimum 2-3 dni. To gwarantuje, że uda się zakończyć wszystkie procesy produkcyjne (zwłaszcza schnięcie i utrwalanie), by fotoksięga była trwała.

Fotoalbumy zwykle zamawia się na ważne uroczystości, jak ślub, chrzest, czy komunia. Często wręcza się je również jako prezent dla rodziców i młodej pary. Ekskluzywne fotoksięgi mają też coraz szersze zastosowanie w biznesie. Używa się ich jako oficjalnych albumów dla instytucji, na ważne eventy, czy w firmach – do stworzenia ekskluzywnej oferty. Fotoksięga jest idealnym narzędziem np. dla developerów, którzy mogą umieścić w niej najlepsze zdjęcia nowo powstałego osiedla i mieszkań. Taka oferta idealnie pokazuje prestiż inwestycji i świadczy, że warto się z nią zapoznać. Produkt ten ma również szerokie zastosowanie jako album upamiętniający ważne uroczystości urzędowe i kulturalne. Jest też niebanalnym i kreatywnym pomysłem na portfolio dla artystów i galerii dzieł sztuki.

042203070508

Powstawanie projektu – tworzenie rozkładówki

Zanim rozpocznie się proces produkcyjny, trzeba przygotować projekt. W mojej pracowni kładziemy ogromny nacisk na personalizację. Dlatego postanowiłem umożliwić klientom samodzielne projektowanie fotoksiążki. Dzięki temu, każdy może spokojnie zastanowić się nad projektem i w domowym zaciszu zapoznać się z udostępnionym programem i jego przydatnymi funkcjami.

Podstawą fotoalbumu jest rozkładówka. Są to dwie strony, widoczne po rozłożeniu książki. Zazwyczaj ilość rozkładówek waha się od 10 do 40. Zdjęcia ustawiane są na szablonie Fotokreatora Strigma, o którym napiszę w dalszej części. Na tym etapie klient decyduje m.in. ile zdjęć znajdzie się na rozkładówce, czy będą miały marginesy i jak będą rozmieszczone.

5

Wysyłka

Wybierając zdjęcia do fotoksięgi, warto pamiętać, by miały odpowiednią rozdzielczość, najlepiej 300 dpi. Projekty można zapisywać i eksportować do formatów JPEG oraz PDF. Im większe mają być zdjęcia w fotoksiążce, tym większą powinny mieć rozdzielczość i wielkość w MB. Dzięki temu będą się dobrze prezentować po wywołaniu. Nasz program posiada funkcję, która automatycznie sprawdza i informuje, czy wybrane zdjęcie jest wystarczającej jakości do wskazanego obszaru. Na stronie pracowni www.kaletnictwo.pl umieszczone są filmy instruktażowe, które w przystępny sposób wyjaśniają, jak obsługiwać program i eksportować gotowe projekty.

Klienci mojej pracowni nie muszą gimnastykować się z wypalaniem projektów na płyty i ich dostarczaniem. Po zapisaniu projektu fotoalbumu, można go wysłać na nasz serwer. Umieszczenie plików na serwerze to ogromne ułatwienie i oszczędność czasu dla nas i naszych klientów. Nie trzeba być komputerowym ekspertem, czy znać się na programowaniu. Wystarczą rzeczowe wskazówki z video-instrukcji.

Czym jest Strigma fotokreator

Projektowanie fotoalbumu można zlecić grafikowi, który dokona tego na jednym z profesjonalnych programów do edycji, takim jak np. InDesign (z takich programów często korzystają również fotografowie). Ale w tym przypadku klient nie bierze czynnego udziału w tworzeniu projektu. W internecie można też znaleźć bezpłatne programy do przygotowania fotoksiażek, ale często są to albo okrojone wersje płatnych programów, albo aplikacje z bardzo ubogą grafiką. My wychodzimy z założenia, że im bardziej klient angażuje się w powstawanie projektu, tym bardziej będzie potem z niego zadowolony. Dlatego moi klienci mają możliwość samodzielnego zaprojektowania fotoalbumu w Fotokreatorze. Program ten jest licencjonowany i uważany za jeden z najlepszych na rynku.

Fotokreator służy do projektowania rozkładówek. Umożliwia również edycję i obróbkę zdjęć (m.in. kadrowanie, obrót, regulację kontrastu i rozmycia, usuwanie fragmentów zdjęcia, czy proste retuszowanie). Jest to łatwe w obsłudze narzędzie, które daje ogromne możliwości graficzne i designerskie. Program posiada wiele dodatków i funkcji dekoracyjnych (kliparty, ramki, maski, napisy, efekty itp.), dzięki którym można łatwo zaprojektować naprawdę niebanalny fotoalbum. Wszystkie elementy są ciekawe i gustowne – w przeciwieństwie do programów, których funkcje ograniczają się do podstawowej obróbki zdjęć i 4 prowizorycznych szablonów z oklepaną grafiką.

Fotokreator jest jak współczesny „zaczarowany ołówek”, dzięki któremu klient staje się twórcą – artystą. Projektowanie w kreatorze to wyzwanie i przygoda, dla każdego, kto lubi tworzyć lub chce mieć swój autorski fotoalbum.

Na rynku jest wiele firm, które mają w swojej ofercie rozmaite fotoksiążki. Ale naprawdę niewiele z nich umożliwia klientowi tak czynne uczestnictwo w projektowaniu. Dlatego Fotokreator uważam za prawdziwy niezbędnik nowoczesnej personalizacji. To też krok w kierunku lepszego dialogu z klientem, który wreszcie może w 100% wyrazić, czego oczekuje.

Więcej o Foto Kreatorze Strigma

Jak konkretnie powstaje fotoksiążka?

Co dzieje się w momencie przyjęcia przez nas zamówienia, czyli jak konkretnie powstaje fotoksiążka? Proces produkcji fotoalbumu składa się z 4 złożonych etapów: naświetlanie i wywołanie zdjęć, bigowanie i sklejanie bloku, tworzenie okładki oraz połączenie jej z blokiem.

Etap 1 Naświetlanie fotografii

Zaprojektowane rozkładówki ze zdjęciami (w odpowiednim formacie) są naświetlane laserem na papierze światłoczułym i utrwalane. Odbywa się to w urządzeniu o nazwie minilab cyfrowy (do najbardziej znanych należą: FUJI FRONTIER i NORITSU). W całym procesie wykorzystuje się roztwory chemiczne i odpowiednie oświetlenie. Jest to proces nie odbiegający znacznie od standardowego wywoływania zdjęć w zakładach fotograficznych.

IMG_1616

Etap 2 Bigowanie i sklejanie bloku

Po naświetleniu rozkładówek z fotografiami następuje bigowanie. Polega ono na podzieleniu rozkładówki na pół. Służy do tego bigówka – maszyna, która tworzy zagięcie w połowie rozkładówki (to ułatwia jej złożenie). Złożoną rozkładówkę trzeba teraz połączyć z przekładkami. Przekładki to sztywne karty o grubości ok. 0,5 mm, powleczone klejem termoaktywnym (można je pogrubić, łącząc ze sobą dwie przekładki).

IMG_1631

Aby połączyć przekładkę z kartą, zdejmuje się papier osłaniający warstwę klejową i kładzie się je naprzemiennie w tzw. przymiarze. Urządzenie ustawia karty pionowo. Ten typ składania sprawia, że kartki rozkładają się całkowicie na płasko. W ten sposób powstaje wkład zwany blokiem fotoksiążki. Na tym etapie stosuje się także rozbiegówki. Pełnią one funkcję estetyczną (dzięki temu album nie zaczyna się i nie kończy zdjęciem, lecz estetyczną kartą – jak w książce) i zazwyczaj są czarne lub w kolorze ecru.

IMG_1623

Po złożeniu bloku, umieszcza się go na określony czas w prasie nagrzanej do 60 stopni Celsjusza. Pod wpływem temperatury, aktywuje się klej i następuje trwałe połączenie zdjęcia z przekładką. Następnie blok przekłada się do drugiej prasy, w której całość stygnie i jest dociskana. Wystudzony i sklejony blok przycina się z trzech stron na gilotynie. Dzięki temu wszystkie karty są idealnie równe. Na grzbiecie blok okleja się taśmą wzmacniającą. W tym momencie dokleja są też ozdobne kapitałki, które są gustownym wykończeniem, dającym wrażenie szytej oprawy. Na okrawaczu do naroży następuje zaokrąglenie rogów. To nadaje im mały promień, co znacząco wpływa na trwałość wkładu (opcjonalnie rogi mogą pozostać proste).

IMG_1722

IMG_1723

IMG_1674

W tym momencie blok jest gotowy do połączenia z okładką. Ale jaką?

Etap 3 Tworzenie okładki

Okładki najczęściej występują w formatach dostosowanych do wkładów od 20×20 cm do 50×50 cm, z czego najbardziej popularnym jest format 30×30 cm. Klienci chętnie zamawiają również fotoalbumy panoramiczne 30×45 cm.

Podstawą okładki jest tektura o grubości 4 mm, przycięta do rozmiaru wybranego przez klienta. Tekturę podkleja się pianką, a następnie okleja odpowiednim materiałem (może to być skóra, eko skóra, płóto canvas, flok – zamsz, czy okładka drukowana na papierze zalaminowanym folią strukturalną). Klient wybiera rodzaj materiału i jego kolor. Okładki są zazwyczaj obszywane nićmi (także przy grzbiecie) – co zapewnia im trwałość (znacznie większą niż w przypadku opraw introligatorskich) i podnosi walory estetyczne fotoalbumu.

IMG_1696

Okładka daje mnóstwo możliwości personalizacji. W zależności od przeznaczenia fotoksięgi, a także inwencji samego klienta, na okładce może znaleźć się dedykacja, aplikacja ze zdjęciem, czy firmowy logotyp. Jednym z najciekawszych zdobień są akrylowe okienka z podklejonym zdjęciem, które dodatkowo można otoczyć atrakcyjnym ściegiem. Piękne efekty daje również stebnowanie, dzięki któremu można wyszyć na okładce ozdobne wzory. Jedną z najczęściej wybieranych form personalizacji jest grawerowanie laserowe i efektowne tłoczenie metodą hot-stampingu w systemie z zestawianych liter (co pozwala na umieszczenie dowolnego tekstu). Moja pracownia oferuje wiele innych zdobień. Nie sposób wszystkie tu opisać. Dlatego zachęcam do przejrzenia galerii na stronie www.kaletnictwo.pl.

Stosujemy oprawy dwuczęściowe z szerokim grzbietem, który daje się przyciąć do grubości wkładu. Dzięki temu okładkę można łatwo dopasować do bloku o dowolnej liczbie rozkładówek. Oprawy z regulowanym karczkiem są ogromną zaletą także dla fotografów, którzy zamawiają u nas okładki na potrzeby swoich pracowni. Z naszymi okładkami, mogą oni po prostu dociąć grzbiet (np. do 10, czy 15 rozkładówek – w zależności od zamówienia klienta) i zmontować samodzielnie blok z okładką.

Świetnym i nowoczesnym narzędziem do projektowania okładek jest kreator graficzny online www.strigma.pl, który umożliwia też stworzenie rozkładówek. Praca z tym narzędziem, podobnie jak w przypadku programu Fotokreator, jest intuicyjna i prosta. Do jego obsługi nie potrzeba instalowania żadnego oprogramowania. Strigma.pl posiada wiele przydatnych opcji, które dotychczas można było wybrać tylko przy osobistym składaniu zamówień (np. wybór ekskluzywnych materiałów na okładkę, wyszukanych zdobień, czy nietypowego znakowania).

Etap 4 Łączenie bloku z okładką

Kiedy mamy już sklejony blok oraz przygotowaną okładkę, należy już tylko je ze sobą skleić i ścisnąć w prasie, by połączenie się utrwaliło. Gotowy fotoalbum, jak wspominałem, rozkłada się całkowicie na płasko. Dzięki starannemu montażowi i obróbce nic nie ma prawa się rozkleić, ani rozpaść. Fotoalbum będzie służył długie lata, a zdjęcia (nawet w miejscu zagięcia) będą prezentować się nienagannie i bardzo elegancko.

IMG_1708

Podsumowanie

Nowoczesne fotoksiążki to tak naprawdę ekskluzywne fotoalbumy, które idealnie sprawdzają się podczas ważnych uroczystości rodzinnych i biznesowych. Mogą być stylowym podarunkiem firmowym, czy ekskluzywną oprawą dla oferty prestiżowego produktu/usługi (np. oferty nieruchomości, luksusowych resortów SPA, czy usługi osobistego consierge’a dla klientów VIP).

Łatwy w obsłudze Fotokreator daje klientowi możliwość pełnego zaangażowania się w powstawianie fotoalbumu. To także gwarancja, że fotoksiążka będzie wyglądała dokładnie tak, jak chce tego klient. Bogata baza kompozycji i szablonów daje ogromne pole do stworzenia pomysłowego i eleganckiego fotoalbumu. Program umożliwia szybką selekcję kompozycji i układu zdjęć, a także błyskawiczny wybór rozmiaru (zarówno do druku cyfrowego, jak i zdjęć na papierze fotograficznym) i okładki (introligatorskiej, introligatorskiej ze zdjęciem oraz cyfrowej – w pełni personalizowanej przez klienta).

W projektowaniu okładki przydatny będzie kreator graficzny online, dostępny pod adresem www.strigma.pl. Działa on na bardzo podobnych zasadach, co Fotokreator. Dzięki niemu można szczegółowo zaprojektować okładkę (m.in. wybrać format, rodzaj materiału i zdobień oraz metodę znakowania). Za jego pomocą można również wykonać projekt rozkładówek.

Przy wyborze dobrego fotoalbumu warto pamiętać, że niższa cena zazwyczaj oznacza, że do produkcji wykorzystano tańsze surowce lub komponenty, co może odbić się na jakości i trwałości produktu. Fotoalbum jest ekskluzywnym produktem i ma stanowić trwałą pamiątkę na lata. Dlatego głównym czynnikiem przy wyborze powinny być dobre materiały i dopracowany projekt, a nie jedynie cena.