Zaczynałem swoją przygodę z kaletnictwem 30 lat temu, w zupełnie innych realiach. To były czasy, gdy wyroby rzemieślnicze cieszyły się dużym powodzeniem, a posiadanie skórzanego organizera świadczyło, że jesteś naprawdę kimś ważnym.

Niezależnie od czasów, zawsze chciałem obserwować i wyciągać wnioski, by się rozwijać. GAMA jest tego rezultatem,
a nazwa, wybrana dawno temu, na potrzeby targów, dziś odzwierciedla mój charakter – osoby podejmującej wiele wyzwań. Obok prowadzenia firmy kaletniczo-introligatorskiej, chcę dzielić się swoimi przemyśleniami o aktualnej sytuacji kaletnictwa. Niegdyś tak popularne, teraz ekstremalnie niszowe. Dawniej zjednoczone poprzez cechy i spółdzielnie, teraz w rozproszeniu. A przecież nie musi tak być.

To, w jakim stadium jest nasza branża i w którą stronę będzie ewoluowała, w dużym stopniu zależy od popytu, trendów, ale też nas samych, kaletników. W moim odczuciu, nie można stać i tylko obserwować zachodzące zmiany. Być aktywnym, tworzyć i oferować dobrą jakość – to mój przepis na rozwój kaletnictwa.

Pozdrawiam i zapraszam do czytania,

Grzegorz Zegartowski